Mowa na TEDx - jak się przygotowuję?

19 mar 2018

Wystąpienie na TEDxie to okazja jedyna w życiu, w najlepszym wypadku dostaniesz kilkakrotnie zaproszenie na konferencje tego cyklu. Z pewnością nie jest to coś, co dzieje się codziennie. Dlatego dobrze jest, cytując klasyka, nie spier… niczyć tego. Jak zatem się do tego przygotować? Wprawdzie nie mam złotej zasady, ale mogę opisać to jak w moim przypadku wygląda proces przygotowania się do mowy. 

Poniżej opisuję ten proces krok po kroku:

1. Po tym jak dowiedziałem się, że będę prelegentem, pierwszą rzeczą było zakupienie książki „TED – Jak wygłosić mowę życia” i przeczytanie jej. W całości. Bez oszukiwania. Dlaczego? Bo wystąpienia na TEDxie mają swoją specyfikę i strukturę którą należy uszanować, jeśli chce się wygłosić „mowę życia”.

2. Po przeczytaniu książki proces tworzenia mowy zacząłem od stworzenia idei wartej rozpowszechnienia. I z racji tego, że do wystąpienia jeszcze kilka dni – nie mogę powiedzieć jaka to idea. Ważne jest, aby odpowiadała na pytanie dotyczące „Jak/a/ie?” i była określona jednym zdaniem. Idea ma opisywać Twoje wystąpienie jednym zdaniem.

3. Następnym krokiem było określenie tego jakie wnioski z mojej mowy ma wyciągnąć publiczność (czyli de facto określenie zakończenia). Powinny wynikać z idei i odnosić się do zmiany, którą chcę swoim wystąpieniem wprowadzić.

4. Po stworzeniu głównej idei i określeniu wniosków przyszedł czas na generowanie pomysłów – bo ideę trzeba przedstawić w jak najlepszy sposób. Do tego etapu użyłem schematu Berta Deckera opisanego w książce „Wystąpienia Publiczne” jego autorstwa. Generalnie chodzi o połączenie elementów w trzy grupy które będą przedstawiane jedna po drugiej. Stworzoną one rozwinięcie wystąpienia. Szczegółowo opiszę to niebawem lub opowiem o tym na żywo na jednym ze swoich szkoleń.

5. Kolejnym krokiem było napisanie szkicu wystąpienia, czyli ogólne opisanie głównych założeń. Na tym etapie nie dodawałem wielu anegdot, raczej skupiałem się na „What” niż na „how”.

6. Następnie przyszedł czas na opisywanie historii. Do każdego z elementów rozwinięcia napisałem po dwie – trzy wersje i zostawiłem naszemu TEDx’owemu trenerowi – Kamilowi - do zrecenzowania (tak, mamy takiego trenera który pomaga prelegentom podczas konferencji i tak, korzystam z jego wiedzy mimo tego, że mógłbym być na jego miejscu – im więcej wiem tym bardziej cenię sobie uwagi innych).

7. Po wyselekcjonowaniu historii przyszedł czas na dodanie zabiegów stylistycznych, czyli dodanie figur retorycznych, akcentów czy pauz. Ta pozorna kosmetyka jest niezmiernie ważną kwestią, bo to ona często czyni wystąpienie zabawnym, innowacyjnym czy porywającym.

8. Ostatnim elementem jest stworzenie pomocy wizualnych, których akurat w moim przypadku wiele nie będzie.

Mowa jest napisana. Lity tekst, 6 stron. Charakter mowy i jej przesłanie nie pozwalają na wiele odstępstw, dlatego czas ćwiczeń trwa od kilku tygodni.

Jeżeli kiedykolwiek przyjdzie przygotowywać się na TEDa wiedzcie, że to potężnie angażujące ale i fantastyczne wyzwanie. Ja o rezultatach przekonam się niedzielę 25.03, ale już teraz wiem, że było warto.

Powiązane artykuły: