Przykuwanie uwagi na scenie [Część I]

31 lip 2018

Uwaga publiczności podczas wystąpienia jest głównym artefaktem mówcy. Jej utrzymanie jest sztuką, a umiejętne wykorzystanie może powodować owacje na stojąco, zostanie „tym jedynym zapamiętanym” czy realizację miesięcznych KejPiAjów w tydzień. 

Ten artykuł to zbiór podstawowych sposobów przykuwania uwagii i poczatek cyklu wpisów który ma wspierać Waszą kreatywność w tworzeniu istotnych oraz efektywnych wystąpień a także zapowiedź bardziej zawansowanych artyukułów w tej tematyce.

Elementy przykuwające uwagę (feat. Bert Decker oraz A. i J. Rzędowscy).

Jest kilka elementów, które przykuwają uwagę per se, niemniej nie zawsze ta uwagą jest tym typem, którego chcemy. Stwierdzenie „nie ważne jak, ważne że mówią” kompletnie nie sprawdza się na scenie, czego przypadkiem jest sławetna wtopa Michaela Bay’a z konferencji Samsunga (będzie o tym osobny artykuł). Bert Decker opisał kilka elementów przykuwających uwagę w swojej książce „Wystąpienia Publiczne” a państwo Rzędowscy wydzielili te które są „bezpieczne” oraz te, które niosą ze sobą pewne ryzyko (bo sama uwaga to jedno, a drugie to jej rodzaj). Ja – jak w większości przypadków nie akceptując statusu quo jako takiego – dokonałem delikatnej reorganizacji powyższych ustaleń, dodając kilka swoich i tak oto widzę elementy opisane przez w/w autorów w trzech kategoriach – I. Prawie zawsze działa II. Tak, ale… III. Nie rób

WAŻNE: elementy zostały zaprezentowane na przykładzie użycia ich we wstępie – wstęp został użyty jako kontekst. To oczywiście nie znaczy, że nie można ich używać w innych momentach. Wielu z nich wręcz trzeba, jeśli chcemy mieć uwagę publiczności.

I. Prawie zawsze działa

Pytanie: Rozpoczęcie wystąpienia pytaniem automatycznie powoduje w publiczności chęć odpowiedzi.  Projektując pytanie do wstępu musimy pamiętać, by spełniało ono jakąś rolę, np. łączyło się z celem wystąpienia lub celem jaki chcemy osiągnąć dzięki wstępowi.

Historia: Lubimy słuchać dobrych historii. Rozpoczęcie od ich opowiadania łamie schemat i powoduje że przez pewien czas z uwagą słuchamy mówcy. Oczywiście nie wolno tu przesadzić z czasem i znowu – ta historia musi być opowiedziana w konkretnym celu. By podnieść efekt warto pomyśleć o historii niedokończonej (Nested Loops) – o tym też będzie osobny artykuł J

Fakt: Wchodząc na scenę i podając pewien fakt, który (w założeniu) odnosi się bezpośrednio to publiczności i jest wystarczająco silny, budzimy mocne wrażenie od samego początku. Z moich obserwacji wynika, że przydaje się zwłaszcza tam, gdzie autorytet musimy sobie dopiero budować. Warto ten fakt osadzić w czasie podać konkretne liczby, np. „Od momentu w którym zacznę do końca tego wystąpienia x osób dokona zakupu usługi y. Jedynie 20% z tych osób zrobi to u nas”.

II. Tak ale…

Żart: Wszyscy lubimy wystąpienia które nas bawią. Niemniej aby tak było, musi być spełnionych kilka warunków. Nie sposób opisać ich w tym artykule, niemniej nawet najśmieszniejszy żart może być źle opowiedziany lub niedopasowany do grupy do której mówimy. A suchary na scenie w tym kraju uchodzą tylko jednemu człowiekowi, więc jeśli nie prowadzisz familiady to upewnij się, że dobrze dobrałeś żart do sytuacji.

Cytat: Cytując kogoś innego powołujemy się na zewnętrzny autorytet, co w konsekwencji buduje nasz własny autorytet. Bardzo dobrze działa jeśli właściwie dobierzemy osobę cytowaną, natomiast musimy pamiętać  o dwóch kwestiach: 1) by nie przesadzać z ilością cytatów oraz 2) by nie cytować autorytetów nie pasujących do grupy (Paulo Coelho do grupy programistów może nie przemówić, ale szef odpowiedniego działu w Amazonie już tak). Warto też zadbać o to by cytat nie był sztampowy (Einstein powiedział, że…). Taka sztampa może powodować u publiczności wrażenie, że wiedzą co powie mówca zanim on skończy zdanie, a to obniża autorytet.

Atrybut w ręce: Jedyny element spoza perswazji słownej opisany w tym artykule, niemniej dodany tu celowo. Atrybut potrafi bowiem zadziałać bardzo mocno, zwłaszcza w połączeniu z właściwą narracją. Żaden slajd nie przemówi do nas tak jak fizyczny przedmiot pokazany publiczności. ALE po 1) Przy dużym audytorium przedmiot może nie być widoczny dla wszystkich i po 2) nietrudno tu o przesadę która narazi nas na śmieszność. Przykładem niech będzie jeden ze sprzedawców pewnego telcomu, który przyszedł na spotkanie biznesowe rycerskiej zbroi, a innym razem podczas prezentacji machał mieczem Luke’a Skywalkera. Wszyscy go zapamiętali, ale on sam nie zrobił z nikim biznesu. Po prostu nikt nie traktował go na spotkaniu poważnie. Grupa docelowa przede wszystkim, przyjacielu J

Scenka: Wiele swoich szkoleń rozpoczynałem od scenki, która miała wzbudzić lekką nutę kontrowersji lub trochę rozbawić grupę na początku. I zazwyczaj się to udawało. Natomiast nierzadko taka inscenizacja zabiera dużo czasu, który zamiast na performance mógłby zostać wykorzystany na dawanie wartości merytorycznej. Przemyślmy zatem czy scenka jest potrzebna i jakiemu celowi ma służyć a także czy czujemy się na siłach aby ją odegrać. Wszak wymaga to pewnego rodzaju wczucia w rolę, co nie jest łatwe dla każdego. Natomiast jeśli czujemy się z tym pewnie i dobrze dobierzemy wnioski do merytoryki którą mamy do przekazania - używajmy jej bo jest wówczas narzędziem bardzo skutecznym.

III. Zdecydowanie nie

Hurrrra!: Wejście typowe dla niektórych mówców motywacyjnych, którzy na scenie najbardziej motywują siebie. Wychodząc na scenę skaczą, klaszczą, jest mocna muzyka i dużo krzyku. Są eventy i grupy, którym to imponuje. Natomiast w świecie biznesu na takie wybryki po prostu nie ma miejsca. Wstęp ma przykuć uwagę ale nie na tyle, by od nas odstraszyć. Takim Hurra optymizmem zamykamy sobie większość dróg podczas wystąpienia już na starcie.

Przepraszam, ale n/p: Zgłaszaliście kiedyś „n-kę” lub „n/p” na lekcji? Ja zgłaszałem. I o ile w szkole przechodziło raz na semestr, o tyle na scenie to po prostu nie przechodzi. Jak już masz wystąpienie, wiesz że skonsumuje ono Twój czas, ale także czas Twojej publiczności to zrób na tej scenie tyle ile możesz by spełnić zarówno swoje oczekiwania jak i Twoich odbiorców. Podczas studiów na UNAVie w Pampelunie miałem Panią profesor będącą byłą dyrektorką HR w Phillipsie na całą Hiszpanię. Mega autorytet. Pierwszy wykład zaczęła właśnie od słów „Przepraszam, ale jestem dziś nieprzygotowana…” – to był totalny strzał w stopę i już do końca wykładu nikt jej nie słuchał. Nawet jeśli nie czujemy się przygotowani na 100%, to dajmy z siebie tyle ile możemy – publiczność na pewno to doceni.

 Sztampa: „Dzień dobry, nazywam się Jan Kowalski i dzisiaj opowiem Wam o optymalizacji procesów w firmie”. Smartfony zostaną wyciągnięte za 3,2,1… 

Wiedząc, że nie samą merytoryką człowiek żyje, warto się delikatnie wysilić, trochę wyjść ze strefy komfortu i zrobić któryś z powyższych sposobów by zaproponować ciekawą formę. W końcu chcemy przykuć tę uwagę, prawda? J

Mam nadzieję, wyżej wymienione sposoby pomogą nie tylko w wygłaszaniu ciekawych wstępów, ale i jeszcze ciekawszych zakończeń, czego Ci życzę. 

W kolejnym artykule opiszę podstawowe zasady klasycznej retoryki oraz wskażę figury pozwalające na zwiększenie siły perswazji na scenie.