Rydzyk, Boks i Pokusa - czyli jak błędy w argumentacji prowadzą do konfliktu.

09 gru 2020

Artykuł odnosi się do słów wygłoszonych przez o. Tadeusza Rydzyka 5.12.2020 podczas mszy z okazji 29-lecia Radia Maryja. Autor opisuje jedynie tę sytuację a sam wpis ma charakter wyłącznie edukacyjny.  

Wiecie czym jest w boksie klincz? To jest taka sytuacja, w której bokser uniemożliwia atak przeciwnikowi obejmując go w określony sposób. Taki klincz zawsze powoduje, że ani jedna ani druga strona nie jest w stanie wyprowadzić ciosów i generalnie – nie prowadzi to do rozwiązania (czyli do wygrania walki). Z drugiej strony – jest to działanie które wybija z ręki argumenty przeciwnikowi, bo ten teoretycznie nie może zaatakować jeśli się nie oswobodzi.

W komunikacji możemy dopuścić się słownego klinczu. O „odwracaniu kota ogonem” słyszeliście pewnie niejednokrotnie. W podręcznikach manipulacji ma to konkretną nazwę: „whataboutism”, co ja osobiście (i tu zaznaczam, że jest to wyłącznie moja nazwa) określam jako „acostymizm”. Acostymizm to prosta technika manipulacyjna prowadząca do słownego klinczu – sytuacji w której nikt nie wygra, nikt nie przegra i wszyscy zostaną przy swoim, co najwyżej jeszcze bardziej się na siebie obrażając.

W skrócie ta technika polega na odbiciu niewygodnego pytania lub argumentu innym pytaniem lub argumentem skierowanym w stronę pytającego.

Przykład:
Jeśli ja pytam: „Dlaczego rządy Prawa i Sprawiedliwości dopuszczają się jawnego łamania praw człowieka w niektórych grupach społecznych?” rozmówca może powiedzieć „A jak było za PO? Jeszcze gorzej było! Wszystkich pałowali!”. I mamy klincz. Na argument A dostajemy odpowiedź w postaci argumentu B, skierowanego w drugą stronę.  

W skrócie:
Argument 1
: Dlaczego rządy PiSu łamią prawa obywatelskie?
Odpowiedź 1: A co z tymi którzy rządzili przed nimi? (stąd „acostymizm” – od pytania „A co z tymi?”)

Wyobraźmy sobie sytuację bardziej przyziemną – konflikt sąsiadów.

Sąsiad 1: Kiedy sąsiad zajmie się tą stertą śmieci która zaczyna mi się wsypywać na podwórko?
Sąsiad 2: A kiedy sąsiad wytnie wreszcie tę sosnę z końca ogrodu? Mamy tam przez to wiecznie wilgoć!

Impas. Żadna ze stron nie osiąga zamierzonego rezultatu i generalnie konflikt narasta.

Takie działania po pierwsze są starą jak świat techniką manipulacyjną i propagandową a po drugie nie prowadzą do rozwiązania konfliktu a do jego zaognienia lub przynajmniej do impasu – do klinczu słownego.

I dziwi mnie to, że nie wie tego osoba duchowa. Najpopularniejsze pytanie ostatnich dni: „A kto nie ma pokus?” to typowy przykład „acostymizmu” (czy whataboutismu, jeśli komuś nie odpowiada moja interpretacja tej nazwy). Przyjrzyjmy się tej wypowiedzi:

„Panie ministrze sprawiedliwości, gdybym był winny to powinniście mnie zamknąć. Bym już siedział według tego co oni mówią.
Dlatego zwróćmy uwagę na to co mówią i nie dajmy się. Nie dajmy się i w kościele się nie dajmy.
To, że ksiądz zgrzeszył – no zgrzeszył, a kto nie ma pokus?”

To właśnie to ostatnie zdanie to typowy przykład acostymizmu.

No bo „co z tymi” innymi, plującymi na księży którzy popełnili ten grzech? No właśnie, co z nimi? Czy oni tez nie mają pokus? Pewnie mają (choć pewnie nie takie do jakich odnosi się Rydzyk). I co w związku z tym? Rozmawiamy o konkretnym grzechu konkretnej grupy osób – księży. Rozmawiamy o problemie który należy rozwiązać a nie bagatelizować. Rozmawiamy o jednym temacie i tego tematu powinniśmy się trzymać, zwłaszcza jeśli sami go przywołaliśmy w swoim wystąpieniu publicznym.  Niestety - takie wypowiedzi jak ta prowadzą do zaognienia problemu, rozmycia odpowiedzialności i polaryzacji społeczeństwa.

Dlaczego o tym piszę?

Po pierwsze dlatego, że to sytuacja ze styku moich dwóch specjalizacji – Wystąpień Publicznych i Komunikacji. Po drugie dlatego, że chce aby nasze społeczeństwo było kiedyś  wstanie prowadzić dyskusje na tematy trudne na odpowiednim poziomie merytorycznym jak i retorycznym – bez tego typu tanich zagrań prowadzących do uciekania od odpowiedzialności. Zamiast tego typu zachowań powinniśmy dążyć do udzielenia odpowiedzi, rozwiązania problemu i uznania racji drugiej strony - niezależnie od tego czy chodzi o stertę śmieci czy o problem pedofilii.

Jak obronić się przed acostymizmem?

Po pierwsze musimy wiedzieć czym jest. Aby przed czymś bronić musimy wiedzieć kiedy dana technika jest wobec nas stosowana. Po drugie, gdy już ktoś użyje tej techniki wobec nas, warto trzymać się swojej linii - kontynuować zadawanie naszego pytania (bo zadajemy je pierwsi) i odnieść się do pytania rozmówcy mówiąc, że po udzieleniu odpowiedzi na pierwsze spotkanie my chętnie odniesieniemy się do pytania z jego strony.

Przykład:

Sąsiad 1: Kiedy sąsiad zajmie się tą stertą śmieci która zaczyna mi się wsypywać na podwórko?
Sąsiad 2: A kiedy sąsiad wytnie wreszcie tę sosnę z końca ogrodu? Mamy tam przez to wiecznie wilgoć!
Sąsiad 1: Sąsiedzie, chętnie o tej sośnie porozmawiam ale najpierw zadałem pytanie o tę stertę. Chodzi mi o konkretną datę pozbycia się sterty lub przynajmniej zapewnienia tego, że nie będzie się wsypywać na moje podwórko.

To oczywiście jeden ze scenariuszy. Nadrzędną zasadą obrony przed acostymizmem jest trzymanie się swojej linii pytań/argumentów do momentu uzyskania odpowiedzi ze strony rozmówcy. Wtedy jesteśmy w stanie podtrzymać rozmowę na odpowiednim poziomie merytorycznym a nie na poziomie przerzucania się pytaniami (czyli przysłowiowego odbijania piłeczki) które do niczego nie prowadzi.

Na koniec...

Tym wpisem chcę wyrazić swoja niechęć wobec takich praktyk komunikacyjnych – nie tylko wobec wypowiedzi o. Rydzyka, ale także wobec wypowiedzi wszystkich którzy stosują taką retorykę – od lewa do prawa, niezależnie od wyznania, orientacji politycznej czy światopoglądowej.

Takimi praktykami nigdy nie dojdziemy do porozumienia w żadnej z ważnych kwestii poruszanych na forum publicznym. Stajemy się dojrzałym społeczeństwem, stać nas na więcej niż to.

Filip Werstler
Trener Wystąpień Publicznych i Komunikacji
Katolik

P.S. O. Rydzyk przeprosił za swoje słowa wszystkich których dotknęły w specjalnym oświadczeniu.