TEDxAGHUniversity - Jak było?

27 mar 2018

TEDxAGHUniversity był najważniejszym wydarzeniem w moim dotychczasowym życiu zawodowym. I piszę to z pełną świadomością tych słów. Tak jak spodziewałem się czegoś dużego, tak wydarzenie przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

Pierwsze wrażenie zrobił poziom organizacji. Cały zespół stojący za wydarzeniem, na czele z kuratorem TEDxAGHUniversity - Mateuszem Pawłowskim wykazał najwyższy poziom z jakim spotkałem się podczasorganizacji konferencji. Chapeau Bas. Poza tym miejsce eventu – nowiuśki, odremontowany Klub Studio. Arena stand-uperów czy muzyków tego dnia była nasza. Całość wyglądała po remoncie oszałamiająco (w porównaniu z tym co zastałem gdy w 2015 roku wygłosiłem tu swoje pierwsze duże wystąpienie). 25 marca 2018 roku w tym świetnym miejscu, które pod samą imprezę było pięknie zaaranżowane 12 mówców miało dać z siebie 101% podczas 12 wystąpień. I tak też się stało.

Konferencja nosiła tytuł „Druga strona medalu” co jest bardzo ważne w kontekście wygłaszanych mów.

W pierwszym bloku mieliśmy trzy różne i bardzo mocne wystąpienia. Robert Rutkowski opowiedział o tym, jak pozory mylą. O tym, że za wszystkim może kryć się drugie dno, kompletnie inne od tego powierzchownego. Miłka Raulin opowiedziała o tym, że góry to nie tylko szczyty, ale także wszystko to, co stoi za ich zdobyciem – dowiedzieliśmy się o wszystkim, czasami było BARDZO personalnie co ja osobiście odebrałem z ogromnym wzruszeniem. I wreszcie mistrz szachów, Michał Kanarkiewicz, który przedstawił „Królewską grę” w sposób niespotykany i arcyciekawy. Z tym ostatnim zgadaliśmy się w trakcie oraz po konferencji i pewnie niebawem zrobimy coś razem.

Drugi blok przyniósł kompletnie inny, bardziej naukowy styl. Dr Mikołaj Małecki prowadzący blog „dogmatykarnisty” opowiedział nam o tym, dlaczego nie wolno mówić prawdy. Od Joanny Bogdanowicz dowiedzieliśmy się jak ważna jest… ilość spożywanego jedzenia i niemarnowanie go. Szczerze – od jej mowy naprawdę zwracam na to uwagę J Dzięki dr Urszuli Stachewicz dowiedzieliśmy się jak złapać kroplę wody – i była to w mojej opinii niezmiernie ciekawa prelekcja bo serio dowiedziałem się jak to zrobić!

W trzecim bloku przyszedł czas na jeszcze inny styl, dużo bardziej personalny. W pierwszej mowie Sebastian Kawa opowiedział nam o szybownictwie w bardzo przystępny sposób. I szybownictwo roi się od trudnych terminów to Sebastian dobrze to wytłumaczył. Było to naprawdę ciekawe i dobrze oprawione pod kątem technicznym wystąpienie. Następnym mówcą w bloku trzecim był Pan Marek Łagodziński, który mówił o tematach arcytrudnych – ponieważ zajmuje się organizacją życia osobom po wieloletnich wyrokach. Sami możecie się domyślić jak wiele ładunku emocjonalnego i wartości było w tym wystąpieniu. Z kolei Szymon Słodczyk opowiedział z typową dla siebie energią i werwą o tym, co wg niego prowadzi nas do sukcesu.

I w tym momencie zacząłem niewiele pamiętać z całej imprezy. Bo przyszedł czas na mój blok. To jest ten czas w którym nie bardzo kumasz o co chodzi, bo za chwilę wychodzisz wygłosić mowę życia. Więc o ile stres przez cały dzień był spory, to teraz masz go pod sam korek i generalnie nie bardzo wiesz co się dzieje.

Najpierw video z filmu sir Kena Robinsona. „Nie no, świetnie” – pomyślałem. Puszczenie jednego z najlepszych wystąpień TED w historii przed naszym blokiem w ogóle nie podnosi nam poprzeczki… ale to w ogóle… J Niemniej to Szczepan Brzeski wyszedł na scenę jako pierwszy. I jak przystało na człowieka sukcesu… Zrobił co do niego należało – wygłosił mowę po której jedyne określenie jakie się nasuwa to „opad szczęki”. Gość jest mega mocny i w dodatku jest świetnym mówcą. Z jego mowy zapamiętałem to jak ważne jest skupienie i dowiezienie tematów do końca. I to po nim przyszło mi wyjść na scenę. Także mając przed sobą Sir Kena Robinsona i lokalnego hero – Szczepana, poprzeczkę miałem zawieszoną wysoko.

Zostałem zapowiedziany i wszedłem na czerwony dywan o średnicy trochę ponad metra. Światło mnie oślepiło i... rozpocząłem.

Tu od razu  chcę zaznaczyć – opisuję swoje subiektywne uczucia, być może nieskromnie ale tak czuję w tym przypadku.

Niewiele pamiętam z tego co się działo podczas wystąpienia. To co wiem to jedynie to, że po pewnym czasie, gdy krytyczne momenty z pierwszej części poszły mi praktycznie bezbłędnie odezwał się we mnie wewnętrzny trener: „Skup się bo jesteś dopiero w połowie. Jeszcze tego nie masz. Skup się i dowieź to do końca”. Ku mojemu zdziwieniu nic się nie wykrzaczyło. Ani pilot, ani ekran, ani ja. Mowa weszła w decydującą fazę. Mówiłem o totalnie ważnych rzeczach dla mnie, społeczności którą reprezentuję i wszystkich tych, którzy pracują nad swoimi niedoskonałościami. Walczyłem o zmianę statusu quo w tym co mnie boli... I czułem, że to jest mój moment!

Gdy nadeszły zdania podsumowania wiedziałem, że jestem w domu. Wygłosiłem je, podziękowałem i kurz powoli zaczął opadać. Ten błogi ułamek sekundy gdy powiedziałem "Dziękuję Wam bardzo" i spokojnie czekałem na brawa jest nie do opisania. Powoli zszedłem ze sceny. Po mnie swoją mowę wygłosiła jeszcze jedna mówczyni – Eliza Dołżańska-Pietrzak, która mówiła o tajemnicach psiego umysłu. Niestety będąc w amoku po swoim wystąpieniu nie usłyszałem zbyt wiele z jej mowy.

Zadanie wykonane. Z punktu widzenia mowy jako projektu – jestem bardzo zadowolony z poziomu realizacji głównych założeń. Nie mnie oceniać mowę samą w sobie i jej przydatność dla innych. Niemniej feedback od publiczności po mowie był niesamowity i bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Choć nie rozmawiałem ze wszystkimi to mam wrażenie, że publiczność zobaczyła w tym wartość i że niebawem także Ty zobaczysz tą wartość oglądając nagranie na youtube.

To było największe wydarzenie w jakim brałem udział i jestem dumny, że mogłem być jego częścią. 
To był dzień pełen idei wartych rozpowszechnienia. 
To był TEDxAGHUniversity.

Powiązane artykuły: